sobota, 6 lutego 2016

#6 Jedziemy do Willingen?

@@@
Nadszedł ranek. Vicky przygotowała się do wyjazdu. Nagle zadzwonił trener.
Chłopaki coś dzisiaj się nie odzywali, byli coś tajemniczy...
-Tini trener chcę się z nami spotkać. Właśnie dzwonił...
- Ale spóźnimy się na autobus...
- Pojedziemy następnym :)
Poszłyśmy do trenera... Chciał nas zatrudnić jako pełnoprawne wolontariuszki, żebyśmy jechały do Willingen.
- Nie wiem czyja to zasługa, ale w porządku. Zgadzamy się, prawda Vicky?
-Tak :)
@@@
Wrócilyśmy do hotelu... Byłam szczęśliwa... Chciało mi się śmiać:
- To Wasza sprawka?
--A jesteś zła? - Zapytał Richard
- Nie, wręcz przeciwnie ;)
Uśmiechnęłam się do Andreasa. Jednak się speszyłam, Ach cała Ja... Martwiłam się jednak, bo dawno nie widziałam się z mamą...
- Zostaniemy, ale...
- Ale?...
- Andreas. Obiecaj mi, że będę mogła odwiedzić mamę. Wyrwać się na pare godzin stąd i odwiedzić mamę...
- Jasne... Obiecuje...
@@@
W końcu wyjechaliśmy z Planicy... Jesteśmy w drodze do Willingen. Nigdy tak dużo nie podróżowałam.
Ale Andi obiecał mi, że odwiedzę mamę....
7h drogi za nami... Byliśmy już bardzo zmęczeni. Były jednak bardzo duże korki i mieliśmy jechać jeszcze ok. 1godz. Najdłuższa podróż świata!
@@@
W końcu dotarliśmy do hotelu, byliśmy tak zmęczeni, że nie mieliśmy siły na nic. Chłopaki jednak mieli trening, a my pracę... Poszłyśmy z nimi. Co będziemy się nudzić w hotelu?
Stanęłam przed skocznią w Willingen. Była przecudowna! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz